piątek, 30 stycznia 2009
Powrót zimy pędzlem zapisany.
Zima zo oknem , więc i spod pędzla mojego męża wyszedł kolejny zimowy pejzaż.
 
 
 
 
A u mnie nadal krawiecko. Wieczorami stawiam tylko po marne kilka krzyżyków, ale to jutro pokażę.
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Pod Tatrami pasą się owce-obraz.
Powstał kolejny obraz namalowany przez mojego męża. Uwielbia malować Góry i chyba nigdy nie doczekam się na obraz Bałtyku:((
 
 
Tak zaczął powstawać obraz
 
 
A taki jest efekt końcowy. On tak szybko maluje , że trudno zrobić fotki poszczególnym etapom malowania. W ostatnim okresie powstało ich sporo, sama nie pamiętam już w jakiej kolejności. Codziennie jest coś nowego na sztalugach. Wieczór kładę się spać (ostatnio 2.00-3.00 w nocy), Piotr zaczyna malować. Rano wstaję , a na sztalugach jest gotowy kolejny obraz. Ciągle go podziwiam i podpatruję jak On to robi i uwielbiam unoszący się w pokoju zapach terpentyny.
poniedziałek, 05 stycznia 2009
Nowy obraz na sztalugach.

 
     
U mojego męża na sztalugach pojawił się nowy obraz. Jego obrazy powstają w błyskawicznym tempie. Kilka maźnięć pędzlem i jest. Szkoda, że haftów nie przybywa w tym tempie :-))) Za to wykończenie trwa długo, bo długo schną farby olejne i potem werniks. A oto co powstało w ciągu ostatnich dwóch dni:
 
 
 
  

 
Po wizycie u lekarza...
 
Dzisiaj byłam u Neurologa. Mam dalej jeszcze chorobowe i zmienione leki. Powoli schodzę na słabsze leki i dawki. A to pogorszenie , to jest na skutek odstawienia sterydów. Mój organizm tak zareagował, bo już się przyzwyczaił, do leków i tak objawił się głód. To taki rodzaj uzależnienia. Powoli powinno już być lepiej. Najbliższe dni czeka mnie bieganie i załatwianie dokumentów, bo składam papiery na orzeczenie stopnia niepełnosprawności. Ciekawa tylko jestem, kiedy i gdzie pojadę do sanatorium.
 
 
 
Czeka mnie jeszcze zakup elektronicznej wagi kuchennej i zaczynam odchudzanie. Jak wiecie z bloga mojej mamy ( www.hobbybabuni.blox.pl) jest na diecie i zgubiła już sporo kilogramów. Mama jest na kuracji odchudzającej wg. zaleceń kliniki leczącej otyłość. Wycyganiłam od mamy zalecenia jak się prawidłowo odchudzać, a przez okres choroby przybyło mi.... wstyd się przyznać -10kg.
 
 
 
Przed chwilką do domu wrócił mój młodszy syn. Dzisiaj po raz pierwszy w swoim życiu chodził po kolędzie.  Jest tak zmęczony , że pada na nos. Zaczęli chodzić o 15.00 , a dochodzi 23.00. Jeszcze czeka go odrobienie lekcji na jutro, a rano o 5.00 musi wstać , bo o 6.00 ma obowiązkową mszę św.
 
 
poniedziałek, 20 października 2008
Mężczyźni też mają hobby.
Tak , tak u nas w domu nie tylko ja mam swoje hobby. Mój mąż także ma hobby. Z braku czasu kilka lat było zapomniane, ale oto kilka dni temu zaczął robić to co lubi robić najbardziej, czyli malować. Zaczął od skończenia zaczętego jakieś 9 lat temu obrazu:
 
 W takim oto stanie obraz został schowany.
 
Powrót na sztalugi.
 
 Praca nad obrazem.
 
Typowy bałagan artysty i nie wolno mi go posprzątać :-))
 
 Już gotowy obraz po retuszu.
 
 
 
W domu unosi się przyjemny zapach farb olejnych i terpentyny. Lubię patrzeć jak mąż maluje , tak szybko mu przybywa , nie tak jak moje hafty. Podziwiam lekkośc ręki kilka kresek i jest coś ładnego. Zdradzę Wam jeszcze , że Piotr jest samoukiem i nigdy nie kończył żadnej szkoły , ani kursu malarstwa. Ja nie umiem narysować najprostszej rzeczy. Za to Łukasz odziedziczył talent po ojcu, bardzo ładnie rysuje, a teraz dostał w sobotę na imieniny zestaw farb. Pod okiem ojca bedzie się uczył jak malować.
Czasami wrzucę tu fotki tego , co wyjdzie spod pędzla Piotra.
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
O autorze
Internetowe liczniki