sobota, 20 listopada 2010
Zaczyna dojrzewać ...
Moja cytrynka powoli zaczyna dojrzewać :)
Teraz na nią muszę chuchać i dmuchać, aby nie spadła za wcześnie.
Co prawda liście znowu żółkną i opadają, ale mam nadzieję, że owoce dojrzeją i dotrwamy do wiosny.
 
 
Dwa krzaczki, trzy owoce...
 
 
...jeden zaczyna żółknąć :)
 
 
... a ten trzeci przestał rosnąć i zaczyna schnąć :(
 
Dzisiaj taki cytrynkowy wpis jako odpoczynek od kartek.
W dodatku, ja zrobiłam zdjęcia cytrynek do wpisu, jak Małgosia zapytała mnie o nie, więc ten wpis mam nadzieję jest odpowiedzią na Jej pytanie :)
Małgosiu , a na szczepkę musisz poczekac do wiosny.
wtorek, 27 lipca 2010
Moje cytrynki.
Dawno nie pokazywałam moich cytrynek.
Po ciężkiej zimie i  walce ze szkodnikami rosną pięknie.



Niektóre liście są chore i żółkną, ale w to miejsce wyrastaja nowe.



Obydwie roślinki bardzo obficie kwitną, a jak pachną.



Mam też trzy małe owoce na dwóch krzaczkach.



W tym roku wystawiłam je za okno, na zewnętrzny parapet, dlatego w tle widać sąsiedni blok.
piątek, 04 czerwca 2010
Rowerowa wycieczka na działkę cz.2.
Za oknem deszcz, zimno, wilgotno, rzeka znów wylewa, kolejne drogi nieprzejezdne, w telewizji same dramatyczne wiadomości.
Ja na poprawę nastroju wracam wspomnieniami do  wypadu na działkę.
W tym miejscu pragnę sprostować, że to nie jest moja działka, tylko moich rodziców. Jej wygląd, roślinność to zasługa moich rodziców tylko i wyłączenie. Niestety ja dotąd bywałam tam bardzo rzadko, czasem raz w roku:(
Odkąd mam rower, mam nadzieję, że będę tam częściej.


Mahoń - pięknie kwitnie,
jesienią tato robi z owoców pyszny sok, a gałązki wykorzystuję do wiązanek na groby.


Młodziutka jabłonka obficie kwitnie.


Agrest zawiązał już owoce.


Pigwowiec już przekwita,
jego owoce są pysznym dodatkiem do jesiennej herbatki.


Porzeczki też zawiązały owoce,
rodzice mają trzy odmiany: białą, czerwoną i czarną.


Kwitnący rabarbar,
uwielbiam mamy kruchy placek z nim.


Kwitną poziomki.


A tak wygląda część uprawna maleńkiej (3 ary) działki.


Herbata na świeżym powietrzu,
zrobiana przez babcię smakuje wyśmienicie.


Mąż znalazł chwilkę czasu i wreszcie przykręcił mi kosz do roweru...


...który jest idealny do przewożenia świeżych warzyw, lub kwiatów.
niedziela, 30 maja 2010
Rowerowa wycieczka na działkę cz.1.
Dzisiaj niedziela, niestety pogoda nas nie rozpieszcza. Za oknem chłodno, raz po raz pada deszcz, to znów wyjdzie słoneczko.
W planach mieliśmy dzisiaj wycieczkę samochodem z okazji Dnia Dziecka. Niestety mój nastolatek uparł się jak osioł, że nie pojedzie.
To już taki wiek, że rodzice nie są autorytetem, tylko koledzy, zaczął się okres buntu...i zostaliśmy w domu :(
Przykro, bo nie często się zdarza, że i ja i mąż mamy wolną niedzielę, na tą czekaliśmy ponad pół roku.

Tydzień temu za to byliśmy na wycieczce rowerowej, pokazałam fotki z dojazdu na działkę i obiecałam dalszą foto-relację, jednak życie pokrzyżowało plany i dopiero dzisiaj pokażę jak pięknie jest na działce.
Wpis ten dzielę na dwie części: kwiaty ozdobne i kwitnące rośliny owocowe.



Młodziutka lawenda, która jest dla mnie bardzo cenna i ma swoją historię. W ubiegłym roku dostałam ją od Sylwi z bloga:
MY HAPPY HOME
Jest cenna , bo to pamiątka naszego spotkania, przyjechała z Pomorza,
u nas jest ostry klimat i lawenda nie rośnie. Na zimowe przechowanie oddałam ją mamie, która ją opiekowała i na wiosnę trafiła na działkę. Bałyśmy się ,że nie przetrwała zimy, a jednak...Ciekawe, czy zakwitnie ???


Biały fiołek nakrapiany na niebiesko.


Niebawem rozkwitnie piwonia.


Jeszcze kwitną ostatnie tulipany...


...mama ma wiele ciekawych odmian.


Pełne szafirki.


Kwitną pojedyncze konwalie.


Bardzo obficie kwitnie barwinek


Floks szydlasty - skalniak


Kuklik

A już niebawem kolejna odsłona niewielkiej dzałeczki: 10m x30m
piątek, 30 kwietnia 2010
Wiosennie...
Za oknem piękna wiosna.
Drzewa wreszcie zielone, temperatura całkiem letnia 25 stopni.
Dzieciaki biegają w krótkich spodenkach. Ptaki śpiewają...
Ja od kilku dni podziwiam wiosnę przez okno i spacerując na zastrzyki.
Mam czas widzieć , jak z godziny na godzinę świat się zmienia.

Niestety jestem na zwolnieniu, ale tak to już jest -jak ma się chory kręgosłup, to czasem trzeba zwolnić i odpocząć, oszczędzając go.
A jak się chce ciągle udawać nastolatkę to potem są konsekwencje :)
Ja na spacerku podniosłam nieostrożnie Nickolę i ... teraz mam ostry nerw kulszowy.
Są też tego plusy, bo mam czas na lekturę, wyszywam Anioła z cichą nadzieją, że chociaż troszeczkę nadrobię zaległości. Odpoczywam, a chłopcy przejęli obowiązki. Mieszkamy teraz sami, więc na Łukasza spadły zakupy, spacery z psem itp.

Zanim się rozchorowałam intensywnie jeździłam na rowerze.
Odwiedzałam działkę mamy i podziwiałam jak tam wiosna rozkwita.
To oprócz zwiększonej dawki leków pomagało mi się zbierać , z kolejnego ostrego ataku depresji.


Tydzień temu tak wszystko kwitło na działce:












Prawda, że pięknie !!!
Ciekawa jestem , jak tam jest dzisiaj, ale na razie moja ciekawośc nie zostanie zaspokojona, chyba, że Łukasz pojedzie z aparatem.

Przygnębia mnie jeszcze myśl, że niestety tegoroczne lato, po raz pierwszy w życiu spędzę w domu i nigdzie nie wyjadę :(
Od wielu, wielu lat spędzaliśmy wakacje nad morzem i nie umiem się z tym pogodzić, że tym razem będzie inaczej :(

A teraz zmykam do ciekawej lektury.

 
1 , 2 , 3
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze
Internetowe liczniki