czwartek, 18 listopada 2010
Hobbystyczne spotkanie.
Długi weekend dla niektórych z Was był okazją do wyjazdów i spotkań.
Ja też wykorzystałam go na miłe spotkanie. W życiu tak to bywa, że my hobbystki szybko nawiązujemy kontakt , z drugą hobbystką. Szybko się odnajdujemy w pewnej gripie ludzi. I tak było ze mną tym razem. Sierpień, turnus rehabilitacyjny, spora grupa ludzi w ośrodku, a ja szybko złapałam wspólny temat z Kazią. Jak się okazało łączy nas nie tylko wspólny problem - niepełnosprawne dziecko, ale i robótki ręczne.
Tematów do rozmów nie brakowało, turnus przeleciał, ale... los był dla nas łaskawy , mieszkamy jakieś 120 km od siebie.
Kazię zainteresowałam pergamano, ale nad morzem nie miałam jak pokazać.
To dla niej zgodziłam się zrobić "zamówione " trzy kartki.
Niestety moja operacja i chorobowe stało mi na drodze, aby się spotkać.
Chwila szaleństwa, telefon do siostry, potem do kolezanki  i ... wspólny wyjazd do Wadowic.
Wiedziałam, że Marzenka i  Kazia szybko złapią kontakt, a Marzenka lepiej jak ja nauczy Ją pergamano, bo skończyła kurs pergamano i kurs na nauczyciela pergamano.

Było bardzo miło, tematów do rozmów nie brakowało. Podziwiałyśmy prace naszej koleżanki - aniołki z masy solnej:



Buuuuuuuu kiepskie fotki,
chyba mi aparat pada, albo ustawienia sie poprzestawiały :(


Były też aniołki szydełkowe, choinki i gwiazdki z masy solnej, gwiazdki z drutu zdobione koralikami, pierniczki pięknie zdobione, kartki świąteczne, zawieszki do prezentów, filcowe kamizelki na butelki, ozdobne pudełeczka, biżuteria, korale filcowe :



A wszystko to zrobiła Kazia.


Oto właśnie ta zdolna Kobieta :)



A to pamiątkowe zdjęcie : nasi znajomi z córcią, ja z Łukaszem i Oleńka, Marzenka jeat fotografem.

Spotkanie było tak miłe, że nie wiemy kiedy nam minęło 8 godzin i trzeba było wracać.


Chciałabym sprostować poprzedni wpis, nie była to moja ostatnia kartka poergamano, nie , nie zamierzać przestaĆ tworzyć, to miała być ostatnia z trzech, które zawiozłam Kazi :)

Chciałam też powiedzieć, że nie robię kartek na zarobek, a słowo zamówienie powinno być w cudzysłowie. Kazia chciała zobaczyć namacalnie jak wygląda technika pergamano i poprosiła, czy mogłabym zrobić dla Niej 3 kartki. Chciałam Jej się odwdzięczyc za mile spędzone dwa tygodnie nad morzem i zgodziłam się na wykonanie kartek. Piszę to dlatego , że dzisiaj dostałam maila z pytaniem o koszt i wykonanie takich kartek na zamówienie.
Teraz muszę wykonać około 40 kartek dla siebie do wysłania i jest to już bardzo okrojona liczba :)
Mam wiele znajomości i całą wielką rodzinę na drugim końcu Polski.

Teraz zmykam do tworzenia,
a Was nadal bedę dręczyć moimi kartkami.


środa, 18 sierpnia 2010
Ale to już było...
... i nie wróci więcej...

Niestety wszystko co dobre , szybko się kończy.

Szczęśliwie już jestem w domu. Pobyt nad morzem to już historia, ale mamy wspaniałe wspomnienia. Jak przymknę oczy to jeszcze widzę morze, spokojne jak tafla lodu i to z wielkimi falami, latające mewy i siedzące na falochronach. W uszach słyszę delikatny szum wody i huk sztormowych fal, skrzek mew. A pod stopami nadal czuję ciepły przesypujący się piasek i chłodną wodę.
Zmysły niebawem wymażą z pamięci te wspomnienia i pozostaną już tylko zdjęcia.
Tu w domu oglądam je z sentymentem:


Niecodzienny widok - Młodzi ubrani na galowo i na boso, przyjechali zrobić sobie pamiątkowe fotki.


Czyż nie wzruszający widok ???


W bardzo nieliczne pogodne dni do oporu korzystaliśmy z plaży...


...i wody.


Łukasz nawet w czasie wyjazdu , nie zapomniał o swoich obowiązkach...


...nawet deszcz Mu nie przeszkadzał.


Mewy w tym roku  wyjątkowo mnie zauroczyły...


... i były częstym obiektem moich zdjęć.


Godzinę przed odjazdem pożegnanie z morzem.
Obowiązkowa kąpiel - temp. powietrza 15 stopni, temp. wody 6 stopni. Normalnie nikt by mnie nie namówił na kąpiel, ale jak pożegnanie to pożegnanie. Obowiązkowo grosiki rzucone przez lewe ramię za siebie, w głębię, aby wrócić za rok.


Ostatnie przepłynięte metry..


...ostatnie spojrzenie i...

Żegnaj morze na rok :(




Wróciłam już do pracy, a najbliższe dwa tygodnie będą dla mnie bardzo zabiegane. Kupno podręczników, zeszytów. Trzy wizyty u lekarzy w Krakowie. Już jestem po dwóch bytnościach w gimnazjum, gdzie Michał rozpocznie naukę . Musiałam wiele spraw załatwić, bo od 30 sierpnia będę w szpitalu na operacji.
Panicznie bałam się jak Michał z takimi nieobecnościami z powodu chorób
i ciągłych wizyt u lekarzy w Krakowie da sobie radę?
I mamy szczęście bo po raz pierwszy w naszym gimnazjum powstaje klasa integracyjna dla dzieci chorych. Michał został już przydzielony do takiej klasy. Zaletą jest to , że będzie to bardzo mała klasa, z nauczycielem wspomagającym nauczanie i przygotowanym do pracy z dziecmi niepełnosprawnymi.
czwartek, 12 sierpnia 2010
niedziela, 08 sierpnia 2010
Nadmorskie atrakcje.
Słonko i w tym roku nas nie rozpieszcza. Świeciło nam w ciągu tygodnia całe dwa dni. Co roku wyjeżdżam z nadzieją na upalne dwa tygodnie i od ośmiu lat to samo 2 dni pogodne.



A wszystko to wina tych chmur.

Jak tylko nie leje non stop na głowę, to można wypoczywać. W Kołobrzegu w ten weekend powstała na plaży wioska TVN - "Projekt plaża"


Organizatorzy zapewnili masę atrakcji m.innymi aerobik:


Pogoda nie odstrasza nas od spacerów. Codziennie spacerujemy po plaży chłonąc jod.


Moi chłopcy z nowo poznanym kolegą.
Łukasz dał się namówić na zmianę fryzury :) Ja zabiegałam o to od dawna, ale nastolatki są uparte. Koledze to się udało, a że Jego mama jest fryzjerką to od razu na miejscu, tu w ośrodku dał sobie obciąć włosy.

W Ustroniu Morskim odbywały się zawody na najlepszych ratownikow WOPR i pokazy akcji ratowniczych.


Plaża zamieniła się w osadę ratowników i masę reklam bezpiecznej kapieli. Ja popieram takie akcje , które zwiększą bezpieczeństwo dzieci.


Dla nastolatków zawody były bardzo ciekawe.


Na koniec odchudziłam portfel w Ustroniu Morskim. Sezon dobiega końca i stragany przyciągają obniżkami cen. Kuszą stragany z biżuteria srebrną, odzieżą itp.

Nie ma co narzekać na brak słońca, tylko trzeba się cieszyc tym co mamy. Najważniejsze, że możemy tu być razem z moim mężem i chłopcami, wspólnie spędzać czas, nie mysleć o pracy. Zwiedzać i spacerować patrząc w fale i wdychać z unoszącej się bryzy tak zbawienny dla chłopaków jod. Taka pogoda dla zdrowia moich astmatyków jest idealna dla zdrowia.
A Oni od rana do wieczora biegają po świeżym powietrzu. Jak zmokną to się przebierają i znów na dwór.

czwartek, 05 sierpnia 2010
Wypoczywam i jestem szczęśliwa.
To już tydzień, jak szykowałam się do wyjazdu. Tak szybko mija czas.
Ja korzystam z wypoczynku i jestem szczęśliwa, że jestem tu, nad moim ukochanym Bałtykiem. Delektuję się każdą chwilą spędzoną tutaj.
Jesteśmy w Sianożętach w Ośrodku "Muszelka".  To już óśmy raz,tutaj przyjechaliśmy, ale warunki są idealne do wypoczynku. Mały ośrodek, blisko do morza, piękna plaża, miła obsługa. W ubiegłym roku zachciało mi się odmiany i trafiłam fatalnie :( Pisałam o tym. W tym roku wróciliśmy na stare śmieci i mimo, że pogoda dotąd nas nie rozpieszczała, nie ma powodów do narzekania.
W pierwszym dniu mieliśmy pogodę i plażowaliśmy, potem dni były pochmurne i deszczowe.


Wykorzystałam ten czas na haft.


Michał gra w piłkarzyki...


...albo z bratem lub tatą w tenisa stołowego.


Piotr nauczył i mnie grać :)


Nie narzekam więc na brak pogody, tym bardziej, że w namiocie, który jest świetlicą , nad stołem do ping-ponga wisi taka tabliczka, jak na fotce powyżej :)

W deszczowa pogodę można także miło spędzić czas, spacerując brzegiem morza, słuchając huczących fal, wdychając jod i obserwując mewy:







Dzisiaj wyszło piękne słoneczko.


Skorzystaliśmy z tego i plażowaliśmy, ja wygrzewałam moje kości w słoneczku, ale i kąpałam się mimo, że woda w morzu ma tylko 17 stopni.



Jak widać nic mi nie brak do szczęścia, wygrzewam się słuchając "Lata z radiem".
Na szczęście zabiegi mamy o 7.00 , śniadanie o 8.00 i potem cały dzień wolny, tylko z przerwą na obiad  13.00 i kolację 18.00.

Mam to wielkie szczęście, że mam ciemna karnację. Wystarczy mi jeden słoneczny dzień i jestem opalona. Moi chłopcy również mają śniadą karnację, opalają się jak ja od razu na brązowo, dlatego bawią nas w ośrodku głośnie szepty i domysły, że jesteśmy rodziną romów :)
hihihi :)
Nie jestem cyganką, ale mój tata przekazał mi w DNA gen ciemnej karnacji, a to za sprawą naszego przodka, który był Włochem.
Cała rodzina taty ma taką karnację i do tego niespotykane, jedyne w Polsce nazwisko, noszone tylko przez wujków i kuzynów taty.


Kiedy słoneczko schowało się za wielką chmurę, ja nie próżnowałam , tylko wyjęłam mój mały hafcik plażowy.

Jestem radosna, szczęśliwa i jak widać wypoczywam pełną piersią :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze
Internetowe liczniki