środa, 09 marca 2011
Papież Jan Paweł II cz.3 , oraz to i owo...
Ponad dwa tygodnie temu pokazywałam mój haft.
Niestety od półtora tygodnia nie postawiłam ani jednego krzyżyka.
A to wszystko przez maraton dyżurowy, potem gorączka i grypa rozłożyły mnie na obie łopatki.
 
Teraz dochodzę do siebie i czas pokazać postępy haftu:
 
 
Tak było ostatnim razem...
 
 
... a tak jest dzisiaj.
 
Teraz muszę na gwałtu rety pchać do przodu, bo czasu malutko.
 

 
Uświadomiłam to sobie dzisiaj jak poszłam z siostrą na zakupy. A co kupowałyśmy ???
Wianuszek komunijny. W Veritasach sezon komunijny w pełni, w obuwniczych całe półki butów komunijnych. To mi dało niezłego kopa do haftu.
 
Za oknem nadal zima , śniegu resztki, chociaż słoneczko raz po raz przyświeca.
Ja bardzo powoli zaczynam wracać do normalnego zycia.
Cały czas pod kontrolą lekarza i na wielkich dawkach leków
( z 50 mg na 200 mg). Jednak zaczyna mi się cokolwiek chcieć.

Powoli zaczęłam prace nad nowym wiosennym szablonem bloga, mam nadzieję częściej tutaj pisać. Może nie mam zbyt wiele do pokazania, ale jest kilka prac zaległych. Ostatnio sporo czytałam i mam kilka pozycji wartych polecenia.

Po bardzo długiej przerwie częściowo odwiedziłam Wasze blogi, nadrabiając zaległości w czytaniu. Jeszcz sporo mam do nadrobienia.
 
Dzisiaj poraz pierwszy od operacji zabrałyśmy z mamą, tatę na spacer.
Dwa razy zabieraliśmy go na wózku i samochodem do kościoła. Dzisiaj był to spacer wokół bloku i nie na wózku, ale o kulach. Tata wrócił bardzo zmęczony, jest jeszcze bardzo osłabiony.
Dokładnie dwa miesiace temu miał wypadek.
A jutro jadę z tatą na kontrolę do ortopedy.
19:04, nerula , Haft
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 21 lutego 2011
Papież Jan Paweł II cz.2
Cały tydzień w miarę możliwości stawiałam kolejne krzyżyki na hafcie.
Niestety były dni , kiedy tych krzyżyków zrobiłam zaledwie kilka.
Wczoraj miałam zrobić ten wpis, ale jakoś tak -nie wyszło.
W sobotę w nocy po tygodniu haftu obraz wyglądał tak :


Zdjęcie robione w nocy - z lampą...


... i bez lampy.

Czasu coraz mniej , a haftu niewiele przybyło.
Mam duży stres , czy zdążę na czas, więc nie nudzę dłużej tylko zmykam do roboty.
17:06, nerula , Haft
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 14 lutego 2011
Z motyką na słońce ???
Bardzo serdecznie Wam dziękuję za słowa wsparcia,
ciepłe myśli i oferowaną pomoc.

Teraz jestem pod ścisłą kontrolą lekarza specjalisty, biorę większe dawki leków i dodatkowo nowe leki.
Widać efekty , bo powoli wracam do rzeczywistości.

Powoli nadrabiam zaległości w czytaniu blogów.
Będąc na jednym z blogów doznałam nagłego olsnienia:
od roku myślałam co wyhaftować Oleńce (siostrzenicy) na I komunię.
Nie chciałam typowej pamiątki , ale nie miałam pomysłu na haft.
Czytając wpis RENATY uświadomiłam sobie, że komunia jest 1 maja -
w dniu beatyfikacji Jana Pawła II.
Już wiedziałam, że muszę wyhaftować Papieża, bo będzie to idealna pamiątka, podwójnie ważnego dnia w życiu Olusi.

Swoją drogą Ojciec Święty jest ważną  postacią w czasie I komuni naszych dzieci. 6 lat temu odszedł do domu Pana miesiąc przed I komunią moich chłopców (razem przystępowali mimo różnicy wieku).
Dokładnie 1 maja jest rocznica komuni chłopaków, tego samego dnia jest beatyfikacja i komunia Oli.

W ciagu dwóch godzin był wydrukowany wzór, pokratkowana i przycięta kanwa i przygotowane muliny. 60 % mulin miałam w domu, resztę dokupiłam. Wzór wzięłam taki , który od dawna mi się podoba i również podoba się mojej siostrze.


Kanwa 14 jasno - niebieska


W sobotę wieczorem ,
po pracy powstały pierwsze krzyżyki.


A tak wygląda po drugim dniu haftu.

Zastanawiam się , czy nie porywam się z motyką na słońce ?
Czy zdążę na czas z haftem?
Czy nie zasili kolekcji niedokończonych haftów ?
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Sowa dla Profesora :)
Wczoraj skończyłam haft sowy.
Miał to być haft do upominku pod choinkę dla wujka , z którym Łukasz aktualnie jest w górach. Niestety, nie udało mi się wyrobić na czas.
Pod choinkę kupiłam jakiś drobiazg i zapowiedziałam, że Aniołek nie zdążył na 24 grudnia, ale na 6 stycznia coś zostawi pod choinką.

Wczoraj skończyłam backstiche:






Pierwotnie miała być taka sowa:



Dostałam od Was wzorki, ale okazało się , że haft jest zbyt duży, dlatego wybrałam tę sowę, a wzorek mam dzięki uprzejmości Marii.

Haft gotowy, więc szybko zabrałam się do dalszej pracy i powstała okładka na kalendarzyk.




Okładkę wykonałam wg. pomysłu KINGI
wzorując się na jej kursiku.
Szybciutko zapakowałam upominek i pojechałam z mężem do Ochotnicy, gdzie na kwaterze przebywają nasi turyści, aby osobiście wręczyc wujkowi upominek.
Bardzo się spodobał kalendarzyk i ta " sowa dla Profesora" :)

Przy okazji zobaczyłam przelotnie moje dziecko, które jest szczęśliwe, zmęczone z zakwasami, ale szczęśliwe i pełne wrażeń.
Nie ważne , że buty odgniotły nogi, że trzeba było je natrzeć oliwą i wyklepać młotkiem, następnego dnia i tak poszedł w nich w góry.
Wczoraj lał deszcz, przemoknięci, brudni, głodni  ale buzie uśmiechnięte od ucha do ucha tak wrócili z gór na kwaterę.
Łukasz czuje się tam świetnie mimo, że jest najmłodszy, ale ma wielu Przyjaciół.
Była też wspólna nauka, starsi koledzy udzielili darmowych korepetycji.


Ten wpis miał sie pojawic wczoraj, ale z przyczyn niezaleznych publikuję go dopiero dzisiaj.
środa, 15 grudnia 2010
Hafcik na podkładkę.
Między robieniem kartek powstawał taki niewielki hafcik, na upominek :





Po dodaniu backstichy.


A tutaj już gotowa podkładka :)

Podkładka wraz  z innymi upominkami jest już u nowej właścicielki, bo to był prezent mikołajowy.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
O autorze
Internetowe liczniki