wtorek, 30 września 2008
Moje serwetki cz.1
W związku z licznymi pytaniami dotyczącymi serwetek dzisiaj chcę przedstawić część z moich serwetek. Jak już kiedyś wspominałam wyszywanie serwetek zaczęłam pracując w oddziale noworodków. Tam na nocach wszystkie dziewczyny wyszywały i wciągnęły i mnie. Nawet dały mi kilka wzorów. Zaczęłam od dużego wyzwania, bo od obrusu na święta.
Wyszywałam go na białej bawełanie:
 
 
 
 
 
Jest to obrus na duży stół , a praca nad nim trwała dwa lata (1992-94) Na pierwsze Boże Narodzenie po ślubie obrus zdobił nasz stół.  Jako przerywnik w czasie pracy nad tym obrusem powstała serwetka:
 
 
a do niej 4 serweteczki:
 
 
Jako młoda mężatka zaczęłam wyszywać kolejne serwetki do naszego gniazdka. Następne serwetki to były już krzyżykowe wzory nadal wyszywane na białej bawełnie. Pamiętam jak wzór się kopiowało na płótno przez kalkę i potem wyszywało. Ile razy się złościłam , bo krzyżyki nie wychodziły mi równo. Dlatego nie polecam wyszywania wzorów krzyżykowych na płótnie.
A oto jakie serwetki stworzyłam:
 
 
 
Jesień 1995 roku spędzałam na leżąco. Byłam w ciąży z Łukaszem. Od początku ciąża była zagrożona więc przez 7 miesięcy moje życie ograniczało się do leżenia w łóżku. Byłam zdyscyplinowaną pacjentką bo pierwszą ciążę straciłam.W tym czasie przeczytałam setki książek i powstały kolejne serwetki:
 
 
Bieżnik z dwóch stron jest ten motyw.
 
 
 
 
To już obrusik 120x120cm
 
 
Po urodzeniu już Łukasza powstała kolejna serwetka:
 
 
 
Niektóre serwetki mają już po kilkanaście lat. Nadal ich używam, ale widać na nich upływający czas. Po serwetkach przyszedł czas na obrazki, ale z czasem wróciłam do haftowania serwetek. 
O tym w kolejnym wpisie:):):)
16:03, nerula , Haft
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 29 września 2008
Czarny humor moich nastolatków...
W sobotę w szkole do , której chodzą chłopcy był Festyn. Całe dochody z Festynu są przeznaczone na potrzeby szkoły. Obecność była obowiązkowa, bo był to normalny dzień szkolny, odrabiany był 10.11.  Ja nie poszłam z dziećmi, więc nie mam fotek z festynu, ale było masę atrakcji: turniej szachowy, loteria fantowa, konkurs pisania bajek dla dzieci, kiermasz ciast pieczonych przez mamy, pokaz jazdy na BMX, konkursy, występy artystyczne, makijaż, pokaz pierwszej pomocy, i wiele innych atrakcji.
Na loteri fantowej chłopcy wygrali:
 
 
Wieczorem po festynie chłopcy wrócili do domu z krzykiem.
Wybiegłam zobaczyć co się stało i oto co zobaczyłam:
 
 
 
 
Zdążyłam tylko zapytać " dzieci co się stało???" i podbiegłam do apteczki po opatrunki. Za plecami usłyszałam gromki śmiech. Było mi wstyd,że ja pielęgniarka dałam się im nabrać. Te rany to efekt charakteryzacji takiej jaką stosuje się w filmach. Jest tak profesjonalna, że na pierwszy rzut oka wygląda jak prawdziwe rany. Byłam zła , ale ulga ,że nic im się nie stało sprawiła,że zamiast krzyczeć - śmiałam się razem z nimi. Pomysły moich chłopców nie mają granic.
 

 
W związku z wieloma pytaniami w komentarzach i na GG- dotyczącymi serwetek jutro wpis na ten temat:):):)
sobota, 27 września 2008
Historia, trochę z innej beczki.
Kiedyś pisałam,że babcia nauczyła mnie wyszywać i robić na drutach. Kiedyś bardzo dużo robiłam różnych sweterków. Jednak ostatnie dzieła powstały jak chłopcy byli mali. Sweterkowe wyprawki dla moich pociech robiłam sama, a potem o drutach zapomniałam. Tak bardzo pochłonęły mnie krzyżyki. Dzisiaj robiąc porządki znalazłam  moje dzieła:
 
 
 
 
 
To ostatnie zdjęcie pochodzi z marca 1992 roku. Siedzę i uczę się do dyplomu w sweterku zrobionym własnoręcznie. Za mną leży poduszka , którą haftowała moja babcia. Pamiętam jak moja wychowawczyni w medyku miała na mnie oko , bo raz zobaczyła,że zamiast się uczyć w internacie , robiłam na drutach. Dodam,że ukończyłam  studium medyczne  i miałam ponad 20 lat , a traktowali nas jak w podstawówce.
piątek, 26 września 2008
A jednak słoneczniki cz.3
Czasu mi ciągle brakuje, ale jestem już na półmetku mojej serwetki. Dodam, że większa część została zrobiona w pracy na nocnych dyżurch.
 
 
No tak dobrnęłam do końca drugiego narożnika. Teraz przede mną te  dwa gorsze , przy  których najczęściej się zniechęcam. Mam nadzieję , że jednak uda mi się skończyć, a nie odłożyć do szafki. Dzisiaj mam krótkie chwile z igłą , ale zabrałam się za "Anioła". 
 

 
 
Chciałabym też zaprosić do zaglądnięcia na nowo powstały blog "Hobby babuni" www.hobbybabuni.blox.pl 
Autorką tego bloga jest moja mama, którą udało mi się namówić na prowadzenie bloga. Nie jest to tylko robótkowy blog, ale również działkowy, ponieważ mama ma prześliczną działkę.
 

 
22:38, nerula , Haft
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 22 września 2008
Uroczy widok za oknem.
Dzisiaj jest tak zimno, że po powrocie z nocki wskoczyłam do łóżka. Zasnęłam bardzo szybko, ale obudziło mnie ptasie ćwierkanie. Byłam zdziwiona, bo to przecież jesień , a nie wiosna. Za oknem chmara szpaków częstowała się jarzębiną. Udało mi się złapać moim aparatem kilka łakomczuchów:
 
 
 
 
 
 
A to autorka fotek:
 
 
1 , 2 , 3 , 4
| < Wrzesień 2008 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
O autorze
Internetowe liczniki