|
Blog > Komentarze do wpisu
Pomocy !!! O co tu chodzi ?????
Mimo ukończenia szkoły średniej i studium jestem głupia, a zawsze miałam się za osobę inteligentną i oczytaną. Chodzi tu o lekturę szkolną.
Michał w czwartek wrócił ze szkoły z hasłem; następna lektura to: "Przypadki Robinsona Kruzoe" Daniela Defoe. Ja wyznaję zasadę, że dziecko ma mieć własną lekturę i zawsze je kupuję. Tak było i tym razem, ale w dwóch księgarniach nie było tej książki, natomiast Panie sprzedające usiłowały mi wcisnąć " Robinsona Kruzoe" D.Defoe twierdząc , że to to samo. W końcu zgłupiałam, przeglądnęłam internet i ... miałam rację ja , to nie to samo.Z braku książki w pobliskich księgarniach i weekendzie poszłam do biblioteki i zdobyłam książkę: ![]() Zdziwiło mnie , że książka składa się z dwóch tomów. Michał twierdził, że Pani wybrała ten tytuł, bo jest łatwiejszy niż " Robinson Kruzoe". W bibliotece jeszcze poprosiłam o "Robinsona..." porównałam i nieco zdziwiona poszłam do domu. No to mam problem:( Michał ma przeczytać 447 stron, a on nie znosi czytania. W dodatku bardzo drobny druk. I tak wiedziałam, że lekturę muszę kupić, więc pozbierałam się i poszłam do centrum po książkę. Moja niezawodna księgarnia miała obydwa tytuły. Przypilnowałam, aby się nie pomylić i przyszłam do domu z nową książką: ![]() Książka nowa, białe kartki, duża czcionka, kilka ilustracji, w dodatku lektura z opracowaniem. Ale, ale...co to ??? Książka jest dużo cieńsza, sprawdzam ilośc stron- tylko 199.Zaniepokoilo mnie to. Wzięłam jedną i drugą do ręki , porównuję i co ???Ta z bibliteki to dwa tomy, w jednej książce bez rozdziałów. Moja książka ma 43 rozdziały, każdy ma swój tytuł. Treść w każdej z nich zupełnie inna. Czy ktoś umie mi wyjaśnić o co tu chodzi ??? Dwie książki, ten sam tytuł i autor, a tekst różny.Którą ma przeczytać moje dziecko ??? Tak mnie to zaniepokoiło, że wysłałam Michała do biblioteki i kazałam wypożyczyć jeszcze "Robinsona Kruzoe". Podejrzewałam, że książka którą kupiłam na okładce ma inny tutuł, a w środku treść "Robinsona Kruzoe". Porównałam i okazało się , że nie. Jestem głupia i nic nie rozumiem. PROSZĘ POMÓŻCIE !!! A w poniedziałek i tak zabieram obydwie książki i gnam do Pani od j.polskiego, przecież część dzieci może przeczytać jedną wersję, a część drugą. Nie każdy książki kupuje tak jak ja. Chyba warto, aby nauczycielka wiedziała, o tej sprawie ? sobota, 06 lutego 2010, nerula
Komentarze
misia31
2010/02/06 20:56:14
Podobne są dylematy bibliotekarzy. Mam z różnego typu przypadkami na codzień. Niby ta sama książka, a jednak nie ta sama. Może być wiele tego przyczyn. Książka, która kupiłaś tłumaczył Władysław Ludwik Anczyc, wydawcą jest Wydawnictwo Greg. Natomiast dwutomówkę wydał Państwowy Instytut Wydawniczy. Domyślam się też, ze kto inny tłumaczył...Stąd te różnice.
2010/02/06 21:08:56
"Przypadki..." i "Robinson" to nie to samo ;) Ja czytałam w podstawówce "Przypadki". Dylemat jest ale raczej 90% uczniów czyta z Grega czyli tą co Pani kupiła. Ja bym czytała właśnie tą ;)
2010/02/06 21:43:27
Ja też spotykałam się z różnymi tłumaczeniami tej samej książki,ale treść była ta sama. Różnice były niewielkie w doborze słów. A tutaj treść się różni. Jedna zaczyna się , że dwaj bracia Robinsona utonęli i cały początek na tym się rozwija. W drugiej Jeden brat zaginął nie wiadomo gdzie, a drugi zginął w jakiejś bitwie. Tłumacze też tłumaczą poszczególne rozdziały lub tomy, a tu??? Zakończenia też są zupełnie różne. Miałam już podobną sytuację, ale tam jedną książkę napisał Autor:NN , a druga na okładce miałam ten sam tytuł i autora, ale w środku na pierwszej stronie pod tytułem była notatka : na podstawie NN napisał XX. A teraz nawet takiej notki nie ma :(
2010/02/06 22:56:18
Oto co podaje Wikipedia w tym temacie, może coś pomoże:
"W Polsce powieść znana jest przede wszystkim w tłumaczeniu Władysława Ludwika Anczyca pod tytułem Przypadki Robinsona Crusoe lub Przypadki Robinsona Kruzoe oraz w skróconej wersji lekturowej w opracowaniu Stanisława Stampfla jako Robinson Kruzoe. Wg Daniela Defoe napisał Stanisław Stampf'l. Ukazały się Przypadki Robinsona Kruzoe będące tłumaczeniem dwóch części - tom I. przełożył Józef Birkenmajer, tom II - był anonimowym przekładem z XIX w. w opracowaniu Grzegorza Sinko"
Gość: , 212.244.210.6*
2010/02/06 23:41:00
No tak, wszystkie komentarze niby maja rację ,ale to wciąż nie wyjaśnia która z tych książek jest tak naprawdę lekturą Michała.Można się jedynie domyślać, że ta która ma opracowanie lektury. Myślę jednak, że warto aby nauczyciel wiedział o takim problemie i jasno określił, podając lektury o jaką wersje chodzi. Jaka będzie obowiązywać. Bo w ten sposób uczniowie są zdezorientowani.
2010/02/07 01:47:44
Aneladgam masz rację, wszystko się zgadza. Ja mam wszystkie trzy książki w domu. Jednak nadal nie wiem co ma być lekturą wydanie dwutomowe tłumaczone przez : t.1 Birkenmajera i t.2 przez anonimowego tłumacza, czy też to tłumaczone przez Anczyca ??? Obie wersje się od siebie różnią :( Jako lekturę mają przeczytać " Przypadki Robinsona Kruzoe" tylko które ???
2010/02/07 09:43:02
Masz rację, powinna to rozstrzygnąć nauczycielka.
Jako ciekawostkę powiem Ci, co się o mojego brata w liceum przytrafiło: polonista robił im sprawdziany z lektur, bardzo szczegółowe. Z "Nad Niemnem" padło pytanie: jakim opisem rozpoczyna się tom czwarty?" - pecha miał chłopak, który czytał wydanie trzytomowe... 2010/02/07 15:40:29
haaaaa, Aneladgam, przy takich sprawdzianach to musi się lekturę znać na pamięć! a chyba nie o to chodzi w znajomości lektur?
a ten Robinson nie niezły przypadek ;-))) 2010/02/07 20:39:29
Mnie też się wydaje, że lektura nie temu służy, ale cóż robić :) Straciłam szansę zostania polonistką :D
2010/02/17 23:14:38
niestety z robinsonem cruzoe jest taki problem. jedna z książek jest najprawdopodobniej książką inspirowaną, tzw fanartem, który nijak ma się do oryginału (zauważ że w tej starszej piętaszek przeżywa i razem z robinsonem wraca do anglii).
porównując różne książki można dostać prawdziwego mętliku, bo tu robinson ma koze, tam papuge a jeszcze gdzie indziej psa! i to raczej nie powinna być różnica w tłumaczeniu... a prawdziwego robinsona szukać ze świecą można, może w oryginale udałoby się gdzieś znaleźć... |
|